czwartek, 14 listopada 2013

Rozdział X:"To co wydawać by się było proste jest trudniejsze w rzeczywistości do zrobienia"

Podszedł do mnie pocałował mnie, w policzek poczułam motylki w brzuchu.Odłożyłam gitarę z powrotem do pokrowca a on mnie podniósł i zaczął się kręcić wokół własnej osi.Krzyczałam:
-co ty robisz Harry?
-Chcę aby wszyscy wiedzieli że jesteś moja.Pocałował mnie znowu w policzek.
-Jak to twoja?Harry,nie jestem niczyją własnością.Zapamiętaj.
-Dobrze okey.Ale jesteś moją dziewczyną.Zabieram cię gdzieś wieczorem.
-Tak?A gdzie?
-Nie powiem niespodzianka.
-Ehh okey.Jak tu wszedłeś?
-Normalnie.Przez  drzwi-zaśmiał się ale po chwili spytał-gdzie są twoi rodzice?
-W szpitalu-jego twarz stała się blada ale szybko się zreflektowałam-moja siostra ma operację więc mama już tam jest a tata pojechał tam .
-Drzwi były otwarte powinnaś się zamykać,żeby nikt mi ciebie nie ukradł a i nic wam nie ukradł przy okazji jakiś złodziej czy Bóg wie co.
-Mnie?Kto chciałby ukraść?Nikt?!
-Nie mów ta.Ja bym się nie wachał cb ukraść
-Ty to zawsze i wszędzie.hahaah
-Tak.Droczysz się ze mną?
-Hmmm chyba tak.Zaczął mnie łaskotać.Krzyczałam:
-Harry!Przestań!Proszę!
-Przeproś!
-Przepraszam!A wiesz co?
-co?
-Kocham cię-uśmiecham się do niego.
-Ja cb też.-Pocałował mnie w polik a później w usta.Po chwili zadzwonił jego telefon,odebrał.Z każdym słowem wypowiedzianym przez jego rozmówcę oczy Harrego z szmaragdowych stały się ciemne jak noc.Gdy rozmówca skończył mówić Harry powiedział stanowczym głosem:
-Nie.Jego rozmówca coś powiedział(przypuszczam że o mnie) Harry odwrócił się do mnie w twarzą w twarz i  powiedział.
-nie waż się...-ale on mu przerwał Harry zagotował się z Gniewy i powiedział-Nigdy !Nie zrobię!Rozłącza się i rzuca telefonem na łóżko.Nie śmiało spytałam:
-Kto dzwonił?
-Nikt-wysyczał przez zaciśnięte zęby-nie musisz wiedzieć wszystkiego!
-Przecież jestem twoją dziewczyną.A w związku cenię sobie szczerość!Zasługuję na to.
-Jezu!Kobieto!Oco ci chodzi?Właśnie zastanawiam  się czy to nie był błąd-Chwycił moje ramiona na tyle mocno że z jednego zaczęła  sączyć się krew a w drugim coś mi przeskoczyło.Ale to na nim (chyba) nie zrobiło wrażenia i powiedział:
-Nie mogę tobie powiedzieć tego czego ciebie nie dotyczy.
-Harry ,wyjdź!Tam są drzwi-wskazałam podbródkiem na drzwi.
-Dobrze.Pa-chciał mnie pocałować ale instyktownie się odsunęłam bo myślałam że jeszcze mi coś zrobi.
Harry*
Nie zapanowałem nad złością.Zrobiłem Katy,krzywdę.Przestraszyła się.Nie chciałem się wyżywać na kobietach.Teraz żałuję .Katy,boi się mnie.Co ja zrobiłem?To wszystko przez Dereka-pracowałem kiedyś dla nich,jako dostawca narkotyków.Odszedłem.Lecz dał mi do zrozumienia że mam wrócić w przeciwnym razie coś się stanie Katy.Próbuje mnie zastraszyć ale nie uda mu się.Katy będzie miała siniaki.Jak mogłem to zrobić?Zadać ból dziewczynie którą kocham ponad życie?Dziś wieczorem się postaram.
Katy*
Przestraszyłam się Harrego.Co takiego mogło się stać że był aż taki agresywny?Dopiero po chwili poczułam ból rozprzestrzeniający się w ramionach.Zeszłam na dół,jedną mniej bolącą ręką wyjęłam chusteczkę i zatamowałam krwawienie.A drugą nie mogłam całkowicie ruszyć.Przyjechał Tata gdy zobaczył w jakim stanie jestem spytał:
-Co się stało?
-Zachaczyłam ręką o klamkę.A późnej spadłam ze schodów-skłamałam.Musiałam.A co miałam powiedzieć że mój chłopak to zrobił? Nie nie mogłabym.I z ręką jest coś nie tak tato.Nie mogę nią ruszać.
-Jedziemy do szpitala.Tato pomógł mi ubrać kurtkę i wyszliśmy.W szpitalu powiedziano że ręka jest złamana a z drugą jest wszystko w porządku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz