Wsiadłam do samochodu i zamknęłam za sobą drzwi.Ruszyliśmy prosto do lekarza.Okazało się że to grypa i mam zwolnienie do końca tyg. ale fajnie.Gdy wróciliśmy do domu od razu zdjęłam kurtkę i buty i pognałam na górę do mojego pokoju było mi zimno i chciało mi się spać.Pomyślałam: Współczuje mojej mamie,bo jutro Emma ma operację a ja tu chora leżę w łóżku.Pięknie po prostu pięknie!Nawet nie wiem czy będe mogła iść do niej po operacji bo nw czy mnie wpuszczą do jej sali.A no tak Mama jechała z Emmą na jakieś badania do szpitala i wrócą późno.Po chwili dostałem sms-a od Victorii brzmiał on tak:
Do:Katy <33
od :Victoria :**
treść:Mogę do ciebie wpaść?Dotrzymam ci towarzystwa.Plisss. Jest piątek lekcje się już skończyły to co?Proszę.
Boże dziękuje mi też jest smutno i nudno więc odpisałam natychmiastowo:
Do:Victoria:**
od;Katy <33
Treść:Tak jasne wpadaj bez problemu. Kc <33... nie wiem co robić muszę się już pakować.Bo przecież w środę już wyjeżdżam a w wtorek może jak wyzdrowieje przyjdę do szkoły się pożegnać.Po chwili ktoś zadzwonił do drzwi.Kto śmiał przerywać moje rozmyślania?A zapomniałam Victoria.Wyszłam z łóżka zszedłam po schodach i otworzyłam drzwi.Zamurowało mnie.Stał on i Victoria i się całowali.Jednak jak szybko je otworzyłam tak je zamknęłam(drzwi i usta).Nie chciałam widzieć więcej.Zakluczyłam je.I chciałam iść na górę ale po chwili zaczęło mi się kręcić w głowie i upadłam na zimne kafelki.Coś zaczęło mi się sączyć z tyłu głowy.Zaczęli walić w drzwi On krzyczał:To nie tak jak myślisz!Pozwól mi wytłumaczyć!Nagle okno się otworzyło przez nie wszedł Harry gdy zobaczył że leżę na kafelkach zaczął gdzieś dzwonić a ja powoli odpływałam krzyczał coś na kształt:Nie odchodź!Katy!Wróć do mnie!Katy!Otwórz oczy ale moje ciało się poddało.I po chwili nie słyszałam nic.Cisza.Szłam w stronę jakiś drzwi.Było ciemno.A tam na końcu jasno.Szłam byłam już tak blisko że już praktycznie chwytałam klamkę ale się obudziłam.Miałam bandaż na głowie mój tata mnie trzymał za rękę i chyba nie zauważył że już nie śpię bo mówiłsam do sb.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz