-cześć tato.
-O cześć córciu.Wstałaś.Pokaż czoło-sięgnął ręką na moje czoło-chyba nie masz gorączki to dobry znak.
-kiedy wróci mama?
-Nie wiem,dostałem sms-a od mamy że zaczęła się operacja.Mama bardzo się denerwuję.
-nie dziwię się.Tato widzę że ty też się stresujesz jedź poradzę sobie.Spokojnie.
-Na pewno?-Patrzy na mnie z niepokojem.
-Tak jedź.-Mówię i się uśmiecham do niego.
-Dziękuje-całuje mnie w polik.
-dobrze jedź
-Pa.Ubrał kurtkę,buty i wziął komórkę portfel i kluczę i wyszedł machając mi na pożegnanie.Spojrzałam na jajecznicę wyglądała tak apetycznie.Wyłączyłam zapalnik.Wyjęłam talerz i widelec i szklankę poszłam do lodówki i wyjęłam z niej sok pomarańczowy odkręciłam korek i wlałam sobie pół szklanki.Odstawiłam sok z powrotem na miejsce. Nołożyłam sobie porcję i zjadłam pomyłam i nie miałam nic do roboty więc poszłam do góry,ubrałam czarne leginsy i bluzkę w moro na to bluzę z Converse-niebieską.Na nogi skarpetki i trampki.Podeszłam do okna i zobaczyłam że świeci słońce.
Wyjęłam gitarę z pokrowca i od razu przypomniałam sobie nasze pierwsze spotkanie z Harrym które było nie dawno.Uśmiechnęłam się mimowolne na samą myśl o tym.Zaczęłam nucić piosenkę Whitney Huston-

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz