sobota, 30 listopada 2013

rozdział XII: "Dopiero teraz zdałam sobie sprawę z tego jak nie bezpieczny jest Harry i jego przeszłość"


UWAGA! W TYM ROZDZIALE PADNĄ WULGARYZMY!ROBICIE TO NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ CZYTAJĄC TO!

Po chwili zadzwonił mój telefon spojrzałem na wyświetlacz-Derek.Myślałem że rzucę tym telefonem ale odebrałem:
-Halo?-zawarczałem prze zaciśnięte zęby.
-Umm witaj Harry.
-Czego chcesz?
-Wiesz czego.
-Nie zrobię tego!Już nie! Dobrze o tym wiesz!
-Na pewno?Posłuchaj-Harry?-to Katy ma ją-Harry proszę wyciągnij mnie z stąd proszę cię.Nadal cię kocham-i co? nadal tego nie zrobisz?Zastanów się.
-Zabiję cię.Wypuść ją ona nie ma z tym nic wspólnego .
-Ale dużo dla ciebie znaczy i zrobisz dla niej wszystko.Gdybym ją wypuścił nie zrobiłbys tego o czego od ciebie oczekuje że zrobisz.Nie zwracaj się tak do mnie bo..
-bo co?Pieprz się.
-Okey.-Padł strzał i krzyk Katy-Ała moja zdrowa ręka!Ty skurwielu!Masz wjebane!-Zachichotałem na słowa Katy ma silny charakterek.Uwolnię ją .Zrobię dla niej wszystko.Kocham ją ♥
-Pożałujesz tego co zrobiłeś!-Rozłączyłem się.Oj Derek masz przejebane!Namierzyłem skurwiela był na Oxford drive 26.Nie ukrywał się .Nigdy nie myślał o kamuflowaniu się co za debil.Pobiegłem to były 2 przecznice dalej od domu Katy kierował mną gps. Gdy dotarłem na miejsce na 2 piętrze paliło się światło.
*******
Nie ! Miałam już Dość!Wszyscy wyszli(2 mężczyzn w kominiarkach).Wyjęłam scyzoryk z kieszeni moich spodni. Przecięłam liny  związane na moich nadgarstkach i ruszyłam w stronę drzwi ale po chwili się otworzyły w nich stanęło 2 mężczyzn,gdy próbowali sięgnąć po broń ja powaliłam ich ścięciem z nóg.Jest to jeden z 2 ciosów które znam z karate z wakacji.Gdy próbowali wsatać powstrzymałam ich kopniakiem w brzuch.Wyszłam z pomieszczenia prosto na schody i natknęłam się na Harrego zdziwiony spojrzał na mnie i spytał:
-Jak wyszłaś?
-Normalnie-pokazałam mu scyzoryk i uśmiechnęłam się a spytałam:-Co ty tu robisz?
-Przyszedłem po ciebie.
-Widzę właśnie ale po co?
-Bo ciebie kocham i ciebie nie zostawię...
-Wiesz co?Spóźniłeś się z tym wyznaniem o jakieś 4 czy 5 godzin.-Wyminęłam go ale chwycił mnie za nadgarstek zdrowej ręki i spytał:
-Ja ci to zrobiłem?-spojrzał z bólem w oczach na moją drugą rękę w gipsie.
Nie kurwa święty mikołaj!Głupie pytanie!
-Tak ty.-Spuściłam oczy zbyt bardzo bolała mnie świadomość że mógł mi zrobić krzywdę.
-Przepraszam wybacz mi Katy.-Wymówił to z takim uczuciem że ugięły mi się pode mną kolana ale chwyciłam się ściany żeby nie upaść gdy to zobaczył podszedł do mnie i złapał w talii i spytał-wszystko w porządku?Moja świadomość podpowiadała mi powiedz:Zabierz te łapy!Nie dość że mnie zdradziłeś to teraz pytasz czy wszystko w porządku?Lecz się człowieku! Zignorowałam te myśl i pozwoliłam mu się powieść do wyjścia.Gdy wyszliśmy ktoś do niego zadzwonił,odebrał:
-Halo?
-Tak jest cała-spojrzał na mnie z miną mówiącą"twój tata dzwoni i martwi się o ciebie"zrozumiałam.
-Tak mam ją.
-Oxford drive 26.Czekamy-Rozłączył się.Po chwili przyjechał mój ojciec razem z orszakiem policji i pogotowia.Lekarze wyszli opatrzyli moją drugą rękę na szczęście rana była powierzchowna policjanci weszli do budynku by po chwili wyjść z 2 mężczyznami którzy mnie uprowadzili.Ojciec od razu mnie przytulił i obejrzał mnie tak samo jak lekarze czy nic mi nie jest zapewniłam o że nie.Po chwili lekarze skończyli swoją powinność i zaabandażowali moją rękę usłyszałam urywek rozmowy mojego ojca z Harrym.
-Dziękuje nie wiem jak ci dziękować.Gdyby nie ty już by nie żyła.
-Nie ma za co.Ma pan odważną córkę ona sama się wydostała.Zrobię dla niej wszystko jest moim całym światem.Kocham ją.Nie wytrzymałam podeszłam do niego i założyłam mu z liścia w policzek powiedziałam:
-Wiesz co?! Ale jesteś zakłamanym dupkiem.Gdybym była "całym twoim światem" jak to ująłęś nie zdradziłbyś mnie z pierwszą lepszą!-Pojedyncza łza skapnęła po moim policzku.
-Wiem....-westchnął-ale chce to wszystko naprawić jeszcze przed twoim wyjazdem zbyt mocno mi na tobie zależy żeby dać tobie tak ot odejść zbyt mocno cię kocham.
-Naprawić????! Tego nie da się naprawić!Nie jesteś ze mną szczery!Ja z tobą jestem ale ty nie!A w związku cenię sobie szczerość!!!Nie ma już szans!-druga łza spłynęła po policzku.
-Nie mów tak.Zachowałem się jak debil i nic mnie nie usprawiedliwia,ale kocham cię!I proszę o ostatnią szansę!Kocham cię jesteś moim skarbem!Proszę !Błagam cię!Nie rób mi tego!Umrę bez ciebie!!!!Zamilkłam usłyszałam jego słowa w mojej głowie:Zbyt mocno mi na tobie zależy żeby dać tobie ot tak odejść zbyt mocno cię kocham.Wszystko we mnie krzyczało Tak!ale rozsądek mówił:Co jeśli znowu cię zdradzi?Znowu będziesz nieszczęśliwa tak jak przedtem.Nie można tego wiedzieć jeśli się nie spróbuje posłuchałam głosu mojego serca:
-Zgoda.Ostatnia szansa proszę nie spieprz tego bo zbyt wiele mnie to kosztuje .Nie będzie następnej szansy pamiętaj.-Uśmiechnęłam się.
-Dziękuje!-Uniósł mnie na rękach do góry-Obiecuje się poprawić zbyt wiele razy widziałem na twojej twarzy płacz chce być powodem dla którego się uśmiechasz kocham cię.Krzyknęłam:
-Harry idioto!Postaw mnie na ziemię prędzej niż sobie coś złamiesz w krzyżu pod moim ciężarem jestem gruba i ciężka!Zaśmiałem się na jej słowa ona jest taka zabawna
-Z czego się śmiejesz?
-Z ciebie jesteś taka zabawna.
-To nie był żart.!
-Był! Hahahah dobrze już dobrze-Postawiłem ją na ziemię ale nie wypuszczałem z objęć -ale ty mi coś obiecaj.
-co takiego?
-Że na zawsze będziemy razem?
-Forever.-Uśmiechnęłam się.Tata zabrał nas do domu(mnie i Harrego).Harry pomógł mi zdjąć kurtkę,spojrzał na moją ręke w gipsie z bólem wypisanym na twarzy.
siema!
Przepraszam że nie dodawałam nowych rozdziałów ale byłam w szpitalu i mieli tam zablokowanego Bloggera :( przepraszam

piątek, 22 listopada 2013

Rozdział XI:"Nie wiem czy dam tobie następną szansę.Zbyt wiele zostało zniszczone Harry"

I tak oto mam rękę w gipsie.Wróciliśmy do domu była 17.Mama miała przyjechać z Emmą o 21.Spytałam się taty czy mogę wyjść zgodził się niechętnie.Ale jestem ofiarą losu.Poszłam na górę zdjęłam ostrożnie bluzkę ubrałam,białą bluzkę na to marynarkę.Rozpuściłam włosy i rozczesałam je w miarę dobrze .Gdy spojrzałam na zegar była już 19.Wzięłam komórkę i zeszłam na dół.Tato pomógł mi ubrać kurtkę i wyszłam z domu.W tej samej chwili dostałam sms-a od Harre'go:
Do:Katy <33
od:Harry :*
Treść:Spotkajmy się w Parku pod Dębem.Tam jest ławka obok stawu.Będę czekał na ciebie.Harry xx. Czym prędzej ruszyłam w stronę Parku po 15 minutach byłam na miejscu.Harry już tam był nie był sam całował się z Lizzy(tą zdzirą).Podeszłam bliżej przywaliłam jemu z liścia mówiąc:To koniec!    http://www.youtube.com/watch?v=WQ3VPCvMa2Q Pobiegłam w stronę domu.Zaczął padać deszcz .ghttp://www.youtube.com/watch?v=SDmbGrQqWog.Wbiegłam do domu zrzucając z siebie kurtkę pobiegłam do mojego pokoju i osunęłam się po ścianie.Zaczęłam płakać tata próbował wejść do pokoju ale go zamknęłam.Po chwili ktoś zadzwonił do drzwi.Zeszłam po schodach i otworzyłam drzwi.Otworzyłam ale nikogo nie było wyjrzałam za framugę drzwi i  aż cała wyszłam.Ktoś mnie chwycił tali i założył mi  czarny worek na głowę i zaniósł mnie do samochodu.Zaczęłam krzyczeć Harry!Ale ktoś walnął mnie z pięści w twarz byłam cicho.Ruszyliśmy z piskiem opon.Po 15 minutach byliśmy(chyba) na miejscu bo się zatrzymaliśmy.Wysadzili mnie z samochodu.Weszliśmy do budynku i posadzili mnie na jakimś krześle.Zdjęli mi worek z głowy ujrzałam 2 mężczyzn.Uśmiechali się kpiąco.Bałam się ich.
Harry*
Pobiegłem do Katy domu.Gdy tam dotarłem drzwi były otwarte zajrzałem do środka wołałem ale nikt mi nie odpowiadał.Zajrzałem do poszczególnych pokoi ale nikogo nie było.Gdy wychodziłem z jej domu ujrzałem tatę Katy gdy mnie zobaczył powiedział:
-Co jej zrobiłeś?
-O co chodzi?
-Gdy przyszła płakała.Gdy chciałem wejść zamknęła się w pokoju.Ktoś zadzwonił do drzwi wyszła i już nie wróciła-głos mu zadrżał ja już wiedziałem Derek.
-Pokłóciliśmy się.Zadzwoń na policję Katy porwano.Zrobił tak jak powiedziałem.

czwartek, 14 listopada 2013

Rozdział X:"To co wydawać by się było proste jest trudniejsze w rzeczywistości do zrobienia"

Podszedł do mnie pocałował mnie, w policzek poczułam motylki w brzuchu.Odłożyłam gitarę z powrotem do pokrowca a on mnie podniósł i zaczął się kręcić wokół własnej osi.Krzyczałam:
-co ty robisz Harry?
-Chcę aby wszyscy wiedzieli że jesteś moja.Pocałował mnie znowu w policzek.
-Jak to twoja?Harry,nie jestem niczyją własnością.Zapamiętaj.
-Dobrze okey.Ale jesteś moją dziewczyną.Zabieram cię gdzieś wieczorem.
-Tak?A gdzie?
-Nie powiem niespodzianka.
-Ehh okey.Jak tu wszedłeś?
-Normalnie.Przez  drzwi-zaśmiał się ale po chwili spytał-gdzie są twoi rodzice?
-W szpitalu-jego twarz stała się blada ale szybko się zreflektowałam-moja siostra ma operację więc mama już tam jest a tata pojechał tam .
-Drzwi były otwarte powinnaś się zamykać,żeby nikt mi ciebie nie ukradł a i nic wam nie ukradł przy okazji jakiś złodziej czy Bóg wie co.
-Mnie?Kto chciałby ukraść?Nikt?!
-Nie mów ta.Ja bym się nie wachał cb ukraść
-Ty to zawsze i wszędzie.hahaah
-Tak.Droczysz się ze mną?
-Hmmm chyba tak.Zaczął mnie łaskotać.Krzyczałam:
-Harry!Przestań!Proszę!
-Przeproś!
-Przepraszam!A wiesz co?
-co?
-Kocham cię-uśmiecham się do niego.
-Ja cb też.-Pocałował mnie w polik a później w usta.Po chwili zadzwonił jego telefon,odebrał.Z każdym słowem wypowiedzianym przez jego rozmówcę oczy Harrego z szmaragdowych stały się ciemne jak noc.Gdy rozmówca skończył mówić Harry powiedział stanowczym głosem:
-Nie.Jego rozmówca coś powiedział(przypuszczam że o mnie) Harry odwrócił się do mnie w twarzą w twarz i  powiedział.
-nie waż się...-ale on mu przerwał Harry zagotował się z Gniewy i powiedział-Nigdy !Nie zrobię!Rozłącza się i rzuca telefonem na łóżko.Nie śmiało spytałam:
-Kto dzwonił?
-Nikt-wysyczał przez zaciśnięte zęby-nie musisz wiedzieć wszystkiego!
-Przecież jestem twoją dziewczyną.A w związku cenię sobie szczerość!Zasługuję na to.
-Jezu!Kobieto!Oco ci chodzi?Właśnie zastanawiam  się czy to nie był błąd-Chwycił moje ramiona na tyle mocno że z jednego zaczęła  sączyć się krew a w drugim coś mi przeskoczyło.Ale to na nim (chyba) nie zrobiło wrażenia i powiedział:
-Nie mogę tobie powiedzieć tego czego ciebie nie dotyczy.
-Harry ,wyjdź!Tam są drzwi-wskazałam podbródkiem na drzwi.
-Dobrze.Pa-chciał mnie pocałować ale instyktownie się odsunęłam bo myślałam że jeszcze mi coś zrobi.
Harry*
Nie zapanowałem nad złością.Zrobiłem Katy,krzywdę.Przestraszyła się.Nie chciałem się wyżywać na kobietach.Teraz żałuję .Katy,boi się mnie.Co ja zrobiłem?To wszystko przez Dereka-pracowałem kiedyś dla nich,jako dostawca narkotyków.Odszedłem.Lecz dał mi do zrozumienia że mam wrócić w przeciwnym razie coś się stanie Katy.Próbuje mnie zastraszyć ale nie uda mu się.Katy będzie miała siniaki.Jak mogłem to zrobić?Zadać ból dziewczynie którą kocham ponad życie?Dziś wieczorem się postaram.
Katy*
Przestraszyłam się Harrego.Co takiego mogło się stać że był aż taki agresywny?Dopiero po chwili poczułam ból rozprzestrzeniający się w ramionach.Zeszłam na dół,jedną mniej bolącą ręką wyjęłam chusteczkę i zatamowałam krwawienie.A drugą nie mogłam całkowicie ruszyć.Przyjechał Tata gdy zobaczył w jakim stanie jestem spytał:
-Co się stało?
-Zachaczyłam ręką o klamkę.A późnej spadłam ze schodów-skłamałam.Musiałam.A co miałam powiedzieć że mój chłopak to zrobił? Nie nie mogłabym.I z ręką jest coś nie tak tato.Nie mogę nią ruszać.
-Jedziemy do szpitala.Tato pomógł mi ubrać kurtkę i wyszliśmy.W szpitalu powiedziano że ręka jest złamana a z drugą jest wszystko w porządku.

Rozdział IX:"Nie kłam że kochasz mnie"

Sobota.Obudziłam się o 11.Poczułam zapach jajecznicy,ubrałam kapcie z pieskami i mój niebieski szlafrok i zeszłam na dół.Tato stał przy kuchence i piekł jajecznicę( miejemy nadzieję że nie jest zły o to że wyszłam bez pozwolenia).Podeszłam do taty i go przytuliłam powiedziałam:
-cześć tato.
-O cześć córciu.Wstałaś.Pokaż czoło-sięgnął ręką na moje czoło-chyba nie masz gorączki to dobry znak.
-kiedy wróci mama?
-Nie wiem,dostałem sms-a od mamy że zaczęła się operacja.Mama bardzo się denerwuję.
-nie dziwię się.Tato widzę że ty też się stresujesz jedź poradzę sobie.Spokojnie.
-Na pewno?-Patrzy na mnie z niepokojem.
-Tak jedź.-Mówię i się uśmiecham do niego.
-Dziękuje-całuje mnie w polik.
-dobrze jedź
-Pa.Ubrał kurtkę,buty i wziął komórkę portfel i kluczę i wyszedł machając mi na pożegnanie.Spojrzałam na jajecznicę wyglądała tak apetycznie.Wyłączyłam zapalnik.Wyjęłam talerz i widelec i szklankę poszłam do lodówki i wyjęłam z niej sok pomarańczowy odkręciłam korek i wlałam sobie pół szklanki.Odstawiłam sok z powrotem na miejsce. Nołożyłam sobie porcję i zjadłam pomyłam i nie miałam nic do roboty więc poszłam do góry,ubrałam czarne leginsy i bluzkę w moro na to bluzę z Converse-niebieską.Na nogi skarpetki i trampki.Podeszłam do okna i zobaczyłam że świeci słońce.
 Wyjęłam gitarę z pokrowca i od razu przypomniałam sobie nasze pierwsze spotkanie z Harrym które było nie dawno.Uśmiechnęłam się mimowolne na samą myśl o tym.Zaczęłam nucić piosenkę Whitney Huston-

I Will Always Love You.Zaczęłam grać na gitarze.Skończywszy piosenkę usłyszałam oklaski.Obejrzałam się i go zobaczyłam.Stał oparty o framugę moich drzwi,z burzą loków na głowie.Uśmiechnął się do mnie i ja też.Podszedł do mnie

Rozdział VIII II część:Zdrada niszczy wszystko.Zaufanie gdzieś ginie a my nie potrafimy wybaczyć.Dlaczego? Bo nasza urażona duma nie pozwala nam na to.Nie pozwala też nasze ego które mówi nam że Osoba która cb nadal kocha i żałuje powinna się starać o ciebie.

Teraz wiesz jak się czułam,podczas gdy ty z nim romansowałaś.Wiedziałaś dobrze że go kocham ale zabrałaś mi go ty suko!Nienawidzę cie! Smutno mi się zrobiło ale odpisałam:
Do: Victoria :**
od: Katy <33
Treść:Nie sądziłam że będziesz aż taką egoistką!Ty jędzo!Nie cieszyłaś się moim szczęściem ty mi go zazdrościłaś!Ja się cieszyłam a ty?On sam do mnie podszedł.Ja nic do niego nie mówiłam a tym bardziej z nim gadałam.Ja ci go zabrałam?Wy nawet nie byliście parą!Tylko ty sobie coś roiłaś w tej chorej głowie!On wszystkiemu zaprzeczył!On ciebie nawet nie kochał!Nie jesteśmy już przyjaciółkami!/Wysłałam.Moja silna wola pękła odczytałam sms-a od Hazzy:
Od : Harry :*
Do: Katy :)
Treść:Katy,to nie jest tak jak ty myślisz.Victoria powiedziała że idzie , od ciebie więc pomyślałem że pójdę z nią i cię przeprosze,wtedy jak przyszliśmy ja zadzwoniłem do drzwi i się odwróciłem a ona zaczęła mnie całować byłem w szoku ale kiedy zdałem sobie sprawę z tego co robię ty już trzasnęłaś drzwiami.Nie chciałem tego naprawdę.Uwierz mi kocham tylko ciebie.Kocham cię!-nie wiedziałam co odpisać więc w ogóle nie odpisywałam po co?Wzięłam karton do ręki i schowałam do niego fotografie z półek  jak i książki które kocham czytać.Po chwili dostałam sms-a od nieznanego nr brzmiał tak:
Do:Katy
treść:Zabiję cię!Ty suko!Oddaj mi go!Nie nawiedzę cię!-to Victoria.Łzy poleciały po moich policzkach a w mojej głowie zabrzmiały słowa mojej mamy wypowiedziane przed śmiercią do mnie:Kochanie nie poddawaj się.Nigdy nie niszcz tego co zrobiłaś.Kocham cię.Jesteś tak samo silna  i uparta jak ja kiedy byłam w twoim wieku.Tak bardzo mi przypominasz mnie w czasach młodości.Nigdy nie pozwól sobie upaść kiedy upadniesz nie leż tylko podnieś się i idź dalej przed siebie.Nie dawno była moją najlepszą przyjaciółką a teraz nagle wrogiem.Tak szybko to się stało.Do pokoju wszedł tata spytał:
-co się stało?
-Boję się.. Tato ona mi grozi.
-Kto?
-Victoria.-Spojrzałam na telefon tata też po czym się odezwał-pokarz no mi to.Podałam telefon tata przeczytał goi powiedział:
-Córciu to są groźby karalne .Dzwonię na policję czy ty wiesz kto je piszę.
-Victoria-jęknęłam.Łza skapnęła na mój sweter.
-Dobrze.Poszedł do kuchni na dół a ja w tym czasie położyłam się do łóżka.Usłyszałam że z kimś rozmawia.Na pewno z policją.Nie chciałam tego ale teraz się zbyt boję.Chwilę później ktoś zapukał do drzwi przestraszyłam się że to może być Victoria się dowiedziała że nakablowałam na nią.Więc schowałam się pod kołdrą.Bardzo się bałam .Teraz czuję się tak samo jak wtedy kiedy Steven mnie zgwałcił.Łzy znowy spłynęły po moich policzkach(tyle że po tym jak on to zrobił zaczęłam się okaleczać-ciąć-mam całe ręce w kreskach ale przy światle słonecznym tego nie widać).Po chwili ktoś wszedł do mojego pokoju,zbyt bałam się zdjąć kołdrę z mojej głowy więc czekałam.Po chwili poczułam że usiadł na łóżku.
-Córciu zdejmij tą kołdrę chcemy pogadać.
-Tato zbyt się boję.
-Czego?
-Że Victoria mnie znajdzie i zabiję....-zaczęłam szlochać.Tata zdjął kołdrę mi z głowy i przytulił mnie mocno do siebie.Po czym się odezwał:
-Zapłaci za to co ci zrobiła.Teraz się boisz przez nią.Zrobiła uszcerbek na zdrowiu psychicznym mojej córki.Potem policjanci zadawali pytania typu:Czy jesteś pewna że to Victoria Fik to napisała?Czy miałaś jakiś wrogów w szkole? itp.Tata podał policjantom adres Victorii.Pojechali po nią powiedzieli że będzie w zakładzie poprawczym.Rozpłakałam się była już 21.Ubrałam buty w pośpiechu i kurtkę i wybiegłam z domu musiałam pomyśleć.Tata chciał wybiec ale policjant coś mu powiedział i został w domu i dobrze . Poszłam nad rzekę.Musiałam przemyśleć wszystko co się zadziało.Powietrze było orzeźwiające i rześkie.Blask księżyca dobrze mi robi.Usiadłam pod drzewem i myślałam.Boże dlaczego ja?Jestem kapusiem.Niestety...Ale co będzie z Harrym?Ja go kocham a on mnie.Wzięłam kamień i rzuciłam go w wodę.Zaczęłam śpiewać Shontelle-Impossible.   I remember years ago
Someone told me I should take
Caution when it comes to love
I did, I did
You were strong and I was not
My illusion, my mistake
I was careless, I forgot
I did
And now all is done
There is nothing to say
You have gone and so effortlessly
You have won
You can go ahead tell them.
 Dostałam sms-a do Harrego brzmiał tak:
od:Harry:*
do:Katy :)
treść:Katy,proszę dajmy sobie szansę ja cię kocham.Proszę.Nie skreślaj mnie.Ja ciebie kocham.Dasz nam jeszcze jedną szansę?/ Rozpłakałam się teraz nikt nie stanie mi na drodze(trochę przeceniłam sił Victorii) Odpisałam:
Do: Harry :*
od: Katy :)
Treść:Dobrze zgadzam się.Tylko nie jestem pewna czy jak wyjadę,ty będziesz miał inną?Ah głupia ja oczywiście że tak.Nie polecisz za mną do Polski,Mniejsza o to Kc <33 Wysłałam.Skakałam w duchu z Radości ale na zewnątrz byłam zbyt przygnębiona.Tak dużo stało się jednego dnia.I żałuję że moja najlepsza przyjaciółka okazała się fałszywą.Ale teraz nie mam się czym martwić.Jutro jest sobota.Wstaję spod drzewa i ruszam w stronę mojego domu.Po chwili jestem.Zdejmuje kurtkę i buty i idę na górę.Spojrzałam na zegar który wskazywał godzinę 23. Idę spać.Poszłam ślamazarnie do łazienki,włączyłam światło i spojrzałam w lustro gdy zobaczyłam w jakim jestem stanie pomyślałam :Weś się w garść kobieto.To nie twoja wina.Sama jest sobie winna,trzeba myśleć najpierw co się piszę.Umyłam się ubrałam piżamę i poszłam spać.Sobota

niedziela, 10 listopada 2013

Rozdział VIII:Zdrada niszczy wszystko.Zaufanie gdzieś ginie a my nie potrafimy wybaczyć.Dlaczego? Bo nasza urażona duma nie pozwala nam na to.Nie pozwala też nasze ego które mówi nam że Osoba która cb nadal kocha i żałuje powinna się starać o ciebie.

Mówił sam do siebie:Dlaczego nas tak karzesz boże?-wzniósł oczy ku niebu-Czym tobie zawiniliśmy?Tak wiele pytań tak mało odpowiedzi.Teraz mamy same problemy Katy i ten zbój,Operacja Emmy,Katy i krwotok wewnętrzny,za dużo tego.Zamknęłam oczy i po chwili znowu je otworzyłam tata patrzył na mnie i odezwał się:

  • Jak się czujesz skarbie?
  • Zdrowotnie lepiej,psychicznie fatalnie.A co tam u mamy?
  • A wiesz co,dzwoniła masz od niej pozdrowienia i id Emmy też.Robią Emmie jakies ostatnie badanie przed operacją i zostają w szpitalu na noc.
  • Tato idź się połóż.Ja sobie poradzę.
  • Na pewno?
Tak idź .Poszedł no to jak mu tak ciąże to nie trzeba było mnie płodzić proste.Przyszły dwa sms-y jeden od Hazzy a drugi od Victorii.Nie otworzyłam po co?Najpierw on mówi że mnie kocha i chce żebym była jego dziewczyną a potem całuję się z moją najlepszą przyjaciółką.A ona:wiedziałam że się w nim kocha ale żeby zabrać go tutaj i na moich oczach się całować.Nie nawidzę tej zdziry!Nie chce jej widzieć!
Włączyłam tę piosenki:http://www.youtube.com/watch?v=zUrJjePSs8k  i tą:http://www.youtube.com/watch?v=jgA4iFFhe14 . W końcu nie wytrzymałam otworzyłam sms-y pierwszy od Victorii:
od:Victoria :**
do:Katy <33
treść:I co boli?Cię co nie?

sobota, 9 listopada 2013

Rozdział VII:A co ja wróżką jestem? I wiem wszystko?Chyba nie...?

Wsiadłam do samochodu i zamknęłam za sobą drzwi.Ruszyliśmy prosto do lekarza.Okazało się że to grypa i mam zwolnienie do końca tyg. ale fajnie.Gdy wróciliśmy do domu od razu zdjęłam kurtkę i buty i pognałam na górę do mojego pokoju było mi zimno i chciało mi się spać.Pomyślałam: Współczuje mojej mamie,bo jutro Emma ma operację a ja tu chora leżę w łóżku.Pięknie po prostu pięknie!Nawet nie wiem czy będe mogła iść do niej po operacji bo nw czy mnie wpuszczą do jej sali.A no tak Mama jechała z Emmą na jakieś badania do szpitala i wrócą późno.Po chwili dostałem sms-a od Victorii brzmiał on tak:
Do:Katy <33
od :Victoria :**
treść:Mogę do ciebie wpaść?Dotrzymam ci towarzystwa.Plisss. Jest piątek lekcje się już skończyły to co?Proszę.
Boże dziękuje mi też jest smutno i nudno więc odpisałam natychmiastowo:
Do:Victoria:**
od;Katy <33
Treść:Tak jasne wpadaj bez problemu. Kc <33...  nie wiem co robić muszę się już pakować.Bo przecież w środę już wyjeżdżam a w wtorek może jak wyzdrowieje przyjdę do szkoły się pożegnać.Po chwili ktoś zadzwonił do drzwi.Kto śmiał przerywać moje rozmyślania?A zapomniałam Victoria.Wyszłam z łóżka zszedłam po schodach i otworzyłam drzwi.Zamurowało mnie.Stał on i Victoria i się całowali.Jednak jak szybko je otworzyłam tak je zamknęłam(drzwi i usta).Nie chciałam widzieć więcej.Zakluczyłam je.I chciałam iść na górę ale po chwili zaczęło mi się kręcić w głowie i upadłam na zimne kafelki.Coś zaczęło mi się sączyć z tyłu głowy.Zaczęli walić w drzwi On krzyczał:To nie tak jak myślisz!Pozwól mi wytłumaczyć!Nagle okno się otworzyło przez nie wszedł Harry gdy zobaczył że leżę na kafelkach zaczął gdzieś dzwonić a ja powoli odpływałam krzyczał coś na kształt:Nie odchodź!Katy!Wróć do mnie!Katy!Otwórz oczy ale moje ciało się poddało.I po chwili nie słyszałam nic.Cisza.Szłam w stronę jakiś drzwi.Było ciemno.A tam na końcu jasno.Szłam byłam już tak blisko że już praktycznie chwytałam klamkę ale się obudziłam.Miałam bandaż na głowie mój tata mnie trzymał za rękę i chyba nie zauważył że już  nie śpię bo mówiłsam do sb. 

piątek, 8 listopada 2013

Rozdział VI:"Miłość nie jest to choroba która od tak nam przechodzi za pomocą lekarstw.Miłość jest silna i tego nic ani nikt nie ma prawa zniszczyć "

-Noo trochę-dotknęła ręką moje czoła po czym powiedziała-katy ty masz gorączkę i chyba jesteś chora chodź tu-wzięła mnie za rękę i wyszłyśmy z toalety i usłyszałam szepty "już o tobie plotkują"pojawiła się myśl w mojej głowie."Ty patrz to ona"-jakiś chłopaczek pokazuje na mnie placem z czego jego kolega zaczyna się śmiać."Ty patrz idzie ta dziewczyna zgwałcona" jakaś dziewczyna pada w histeryczny śmiech który echem roznosi się po korytarzu."Harry chyba to zmyślił nie może być".Łzy poleciały po moich policzkach,znów to uczucie,czuję się zraniona,oszukana i okłamana a wierzyłam że mogę mu zaufać-jednak się myliłam,jak bardzo trzeba być aż tak głupim żeby zaufać Chłopakowi który jest znany w całej szkole?Nie chcę go widzieć ani znać.Victoria zapukała do pokoju nauczycielskiego po chwili drzwi się otworzyły a w nich stanął Craig spytał:
-O co chodzi?Kogo szukacie?
-Czy jest tam może pani Colins?-spytała Victoria.
-Tak jest-spojrzał przez ramię do pokoju.
-A moglibyśmy prosić?
-Oczywiście,Już wołam-zniknął za drzwiami a ja otarłam łzy z policzka.Po chwili drzwi się otworzyły a w nich stanęła nasz wychowawczyni spytała:
-O co chodzi dziewczynki?
-Katy bardzo źle się czuje i chyba ma gorączkę.
-Oh katy-spojrzała na mnie z powątpieniem-już dzwonię po rodziców-chyba zrozumiała aluzję Victroii.
Po chwili zniknęła za drzwiami pokoju nauczycielskiego.My usiadłyśmy na ławeczce która była na przeciwko pokoju.Drzwi się otworzyły stanęła w nich pani Colins i przemówiła:
-Idź się ubierz Katy.Z chwilę twoja mama przyjedzie po ciebie.Victorio-spojrzała na moją przyjaciółkę-byłabym wdzięczna gdybyś poszła razem z Katy.Nie wiem czy w takim stanie dojdzie do szatni.
-Oczywiście-wizja tego że nie będzie jej na lekcji bardzo się spodobała Vic-Nie ma sprawy.
-Dziękuje . No idźcie.Zamknęła drzwi my ruszyłyśmy w ciszy do szatni gdy już dotarliśmy rozbrzmiał dzwonek na lekcje.Wszyscy rzucili się pędęm w stronę swoich sal w których mieli lekcje.Podeszłyśmy do szafki mojej "69" i otworzyłam ją.Schowałam wszystkie lekcje do plecaka.Ubrałam kurtkę i buty poczekałam chwilę po czym przyjechała-jak na zawołanie zaczęły mnie boleć wszystkie mięśnie ścisnęłam ręke Victorii i ruszyłam w stronę drzwi wyjściowych.Wyszłam ze szkoły z myślą:Więcej nie zobaczę tego idioty,kretyna przez którego całą moją reputację szlag wzięli.To przez niego jestem wyśmiewana i wytykana palcami na korytarzu.Ale Victoria jest razem ze mną i wie o mnie wszytko"

środa, 6 listopada 2013

Rozdział V:"Bo to nie czas ani miejsce na tego typu rozmowy"

Następny dzień.Obudziłam się,ubrałam czerwone rurki,Białą bluzkę,z środkowym placem,marynarkę i makijaż ,włosy rozczesane .Zeszłam na dół wzięłam jabłko,wodę cytrynową,i pieniądze na lunch.Ubrałam kurtkę i buty wyszłam.Veronica już wchodziła na podwórko zeszłam,po schodach uściskałam ją ale ona już wyczuła że jest coś nie tak.Od razu spytała:
-Hej Katy co jest?
-Harry, wczoraj poszliśmy na spacer wyjawiłam mu moją najdroższą tajemnicę.I nie wiem czy dobrze zrobiłam a na dodatek później napisał czy chcę z nim chodzić i mnie kocha ale ja nie mogę bo za tydzień wracam do Polski.
-Ojoj chodź tu.-Przytuliła mnie-Coś na to poradzimy.Dotarliśmy do szkoły.Wchodzimy do budynku wszyscy się na mnie spojrzeli i zaczęli się śmiać:Harry.Spojrzałam na niego stał oparty o ścianę ze spuszczoną głową-włosy zasłaniały mu jego twarz czyżby zrobił to żeby zamaskować śmiech?-Podeszłam do niego razem z Victorią powiedziałam:
-Zrobiłeś to z zemsty?Hahaha bardzo śmieszne wiesz co?Żal mi ciebie.-Odeszłyśmy.
-Ale Katy...-odezwał się jakby mu wrócił język w gębie-David jesteś siebie zadowolony?Ja ją kocham a teraz już jej nie odzyskam.
-Sorry stary ale nie mogłem się powstrzymać.
-Te przeprosiny to możesz sobie wsadzić wiesz gdzie..Katy!-krzyknął.Pobiegł za nimi i chwycił Katy za Nadgarstek żeby odwróciła się do niego odezwał się:
-Katy proszę,daj mi wytłumaczyć...
-Obiecałeś.....Że nikomu nie powiesz teraz już wszyscy wiedzą..Co mam ci dać wytłumaczyć?Nigdy już tobie nie zaufam!Nigdy!Nienawidzę cie! Twoje obietnice są nic warte!Tak zakochałam się w tobie ale nie będe z tb bo już za tydzień wracam,do Polski.A związek na odległość nie przetrwa.
-Byłem zły na ciebie że nie chcesz być moją dziewczyną i powiedziałem Davidowi a on powiedział to całej szkole..Tylko dlatego?Dlaczego?
-Nie musisz wiedzieć wszystkiego!Poszłyśmy z Victorią do Toalety.Gdy zamknęłam drzwi od razu osunęłam się po ścianie i upadłam na ziemne kafelki.Victoria sie odezwała:
-Zabiję go
-Victoria to nic nie da.Wszyscy już wiedzą.Nic to nie zmieni.Nadal będą mnie wyśmiewać.
-Ej!Skarbie stałaś się cała blada zimno ci?

sobota, 2 listopada 2013

Rozdział IV: "Moje biedne serce waliło jak oszalałe z niepokoju?Z miłości?Nie wiem może nie pewności o czym chce rozmawiać"

Ubrałam czarne rurki,białą bluzkę z marihuanną,sweter peace. Buty, kurtkę,i wzięłam telefon od razu zapisałam jego nr. telefonu.Zostawiłam kartkę w kuchni że wychodzę(bo mama gdzieś wyszła) że:Mamo,nie martw się,wyszłam na spacer,nie wrócę późno.Obiecuje!Kocham cię!Katy :).Postawiłam ją na stole i wyszłam z domu.Zakluczyłam i klucze położyłam,pod wycieraczkę.Poszłam w umówione miejsce.Czekałam aż wkońcu go zobaczyłam,szedł w czarnych rurkach,białej bluzie i płaszczy niebieskim.Gdy mnie zobaczył uśmiechnął się od ucha do ucha podszedł do mnie i przytulił mnie i odezwał się:
-Hej.
-hej po co się spotkaliśmy.
-emm-widać że tym pytaniem zbiłam go z pantałyku-a po nic jak przyjaciele.
-Aha
-Posłuchaj muszę cię oto zapytać.
-No wal-moje serce mimowolnie zabiło jak oszalałe.
-Dlaczego jesteś taka nie ufna wobec ludzi?Wobec mnie?
-Moje serce zaczęło bić w miarowym tempie-Naprawde chcesz to wiedzieć?Zawsze jak to komuś mówiłam,ten odwracał się ode mnie później wyśmiewał,upokarzał i opowiedział to całej szkole.Nie chcę powtórki z rozrywki.
-Ej ja taki nie jestem.Możesz mi zaufać.
-Napewno?
-Tak jasne.
-Obiecaj że nikomu tego nie powiesz?
-Obiecuje.
http://www.youtube.com/watch?v=rp4UwPZfRis
-Okey ta historia dosięga lat 13 mojego życia.W pierwszej klasie gimnazjum miałam chłopaka o imieniu Steven.Kochałam go a on mnie niestety chciał już spróbować.. wiesz czego.Pewnego dnia przyszłam do szkoły,on mnie znalazł,wziął mnie za ręke i pociągnął w stronę toalet.Myślałam że chce mie pocałować żeby nauczyciele tego nie widzieli.ale gdy weszliśmy do toalety,gdy zakmnął za nami drzwi i weszliśmy do kabiny i gdy ją zamknął.Po czym chwycił w jedną dłoń moje nadgarstki ,odpiął spodnie i....-łzy poleciały po moim policzku-Harry on mnie zgwałcił.Harry napiął wszystkie swoje mięśnie,zacisnął mocno szczękę z nienawiści.Po czym mnie przytulił i wyszeptał w moje włosy:
-Ktoś o tym wie?Jezu.Nic nie wiedziałem Katy tak mi przykro.
-Tak Victoria wie.Rodzice nie..
-To ten bydlak jest na wolności?
-Tak...
-Zabiję go...
-Harry nie...
-Przepraszam Katy ale muszę to przemyśleć w spokoju.Muszę już iść,na razie.
-cześć.Poszedł.Ja też już pójdę.Tak jest zawsze mogłam się tego spodziewać.Wróciłam do domu,mama już była nie pytała o nic byłam jej za to wdzięczna nie byłabym wylewna w zwierzeniach. Zdjęłam kurtkę i buty.Weszłam po schodach do mojego pokoju .Odrobiłam lekcję ,spakowałam się i umyłam się i już chciałam się położyć gdy dostałam sms-a..Spojrzałam na godzinę była równo 22.00.Kto to mógł być.Gdy spojrzałam na wyświetlacz by sprawdzić kto to zawidniało na wyśietlaczu jedno imię.Harry.Brzmiał on tak:
Od:Harry :*
do:Katy :)
Treść:Katy,przepraszam cię za to jak się zachowałem.Jak skończony dupek.Ty mi wyznajesz swoją najbardziej strzeżoną tajemnice a ja co robię?Odchodzę jak tchórz.Chcę żebyś wiedziała jedno:Kocham cię i nigdy nie przestanę i jeszcze jedno pytanie,czy zostaniesz moją dziewczyną?Co ty na to?-Byłam w szoku już chciałam mu odpisać Tak ale ja z Anglii wyjeżdżam za Tydzień.Nie mogłam go ranić.Nie mogłam z nim być a później go zostawić samego sobie ja w Polsce a on w Anglii.Więc odpisałam:
Do:Harry :*
Od:Katy :)
Treść:Harry z chęcią ale nie mogę.Proszę zapomnij o mnie.Tak będzie lepiej.Naprawdę .To by nie miało sensu.Przepraszam.Wysłałam.Zgasiłam lampkę nocną,przebrałam się w piżamę i poszłam spać.