piątek, 8 listopada 2013

Rozdział VI:"Miłość nie jest to choroba która od tak nam przechodzi za pomocą lekarstw.Miłość jest silna i tego nic ani nikt nie ma prawa zniszczyć "

-Noo trochę-dotknęła ręką moje czoła po czym powiedziała-katy ty masz gorączkę i chyba jesteś chora chodź tu-wzięła mnie za rękę i wyszłyśmy z toalety i usłyszałam szepty "już o tobie plotkują"pojawiła się myśl w mojej głowie."Ty patrz to ona"-jakiś chłopaczek pokazuje na mnie placem z czego jego kolega zaczyna się śmiać."Ty patrz idzie ta dziewczyna zgwałcona" jakaś dziewczyna pada w histeryczny śmiech który echem roznosi się po korytarzu."Harry chyba to zmyślił nie może być".Łzy poleciały po moich policzkach,znów to uczucie,czuję się zraniona,oszukana i okłamana a wierzyłam że mogę mu zaufać-jednak się myliłam,jak bardzo trzeba być aż tak głupim żeby zaufać Chłopakowi który jest znany w całej szkole?Nie chcę go widzieć ani znać.Victoria zapukała do pokoju nauczycielskiego po chwili drzwi się otworzyły a w nich stanął Craig spytał:
-O co chodzi?Kogo szukacie?
-Czy jest tam może pani Colins?-spytała Victoria.
-Tak jest-spojrzał przez ramię do pokoju.
-A moglibyśmy prosić?
-Oczywiście,Już wołam-zniknął za drzwiami a ja otarłam łzy z policzka.Po chwili drzwi się otworzyły a w nich stanęła nasz wychowawczyni spytała:
-O co chodzi dziewczynki?
-Katy bardzo źle się czuje i chyba ma gorączkę.
-Oh katy-spojrzała na mnie z powątpieniem-już dzwonię po rodziców-chyba zrozumiała aluzję Victroii.
Po chwili zniknęła za drzwiami pokoju nauczycielskiego.My usiadłyśmy na ławeczce która była na przeciwko pokoju.Drzwi się otworzyły stanęła w nich pani Colins i przemówiła:
-Idź się ubierz Katy.Z chwilę twoja mama przyjedzie po ciebie.Victorio-spojrzała na moją przyjaciółkę-byłabym wdzięczna gdybyś poszła razem z Katy.Nie wiem czy w takim stanie dojdzie do szatni.
-Oczywiście-wizja tego że nie będzie jej na lekcji bardzo się spodobała Vic-Nie ma sprawy.
-Dziękuje . No idźcie.Zamknęła drzwi my ruszyłyśmy w ciszy do szatni gdy już dotarliśmy rozbrzmiał dzwonek na lekcje.Wszyscy rzucili się pędęm w stronę swoich sal w których mieli lekcje.Podeszłyśmy do szafki mojej "69" i otworzyłam ją.Schowałam wszystkie lekcje do plecaka.Ubrałam kurtkę i buty poczekałam chwilę po czym przyjechała-jak na zawołanie zaczęły mnie boleć wszystkie mięśnie ścisnęłam ręke Victorii i ruszyłam w stronę drzwi wyjściowych.Wyszłam ze szkoły z myślą:Więcej nie zobaczę tego idioty,kretyna przez którego całą moją reputację szlag wzięli.To przez niego jestem wyśmiewana i wytykana palcami na korytarzu.Ale Victoria jest razem ze mną i wie o mnie wszytko"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz