UWAGA! W TYM ROZDZIALE PADNĄ WULGARYZMY!ROBICIE TO NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ CZYTAJĄC TO!
Po chwili zadzwonił mój telefon spojrzałem na wyświetlacz-Derek.Myślałem że rzucę tym telefonem ale odebrałem:
-Halo?-zawarczałem prze zaciśnięte zęby.
-Umm witaj Harry.
-Czego chcesz?
-Wiesz czego.
-Nie zrobię tego!Już nie! Dobrze o tym wiesz!
-Na pewno?Posłuchaj-Harry?-to Katy ma ją-Harry proszę wyciągnij mnie z stąd proszę cię.Nadal cię kocham-i co? nadal tego nie zrobisz?Zastanów się.
-Zabiję cię.Wypuść ją ona nie ma z tym nic wspólnego .
-Ale dużo dla ciebie znaczy i zrobisz dla niej wszystko.Gdybym ją wypuścił nie zrobiłbys tego o czego od ciebie oczekuje że zrobisz.Nie zwracaj się tak do mnie bo..
-bo co?Pieprz się.
-Okey.-Padł strzał i krzyk Katy-Ała moja zdrowa ręka!Ty skurwielu!Masz wjebane!-Zachichotałem na słowa Katy ma silny charakterek.Uwolnię ją .Zrobię dla niej wszystko.Kocham ją ♥
-Pożałujesz tego co zrobiłeś!-Rozłączyłem się.Oj Derek masz przejebane!Namierzyłem skurwiela był na Oxford drive 26.Nie ukrywał się .Nigdy nie myślał o kamuflowaniu się co za debil.Pobiegłem to były 2 przecznice dalej od domu Katy kierował mną gps. Gdy dotarłem na miejsce na 2 piętrze paliło się światło.
*******
Nie ! Miałam już Dość!Wszyscy wyszli(2 mężczyzn w kominiarkach).Wyjęłam scyzoryk z kieszeni moich spodni. Przecięłam liny związane na moich nadgarstkach i ruszyłam w stronę drzwi ale po chwili się otworzyły w nich stanęło 2 mężczyzn,gdy próbowali sięgnąć po broń ja powaliłam ich ścięciem z nóg.Jest to jeden z 2 ciosów które znam z karate z wakacji.Gdy próbowali wsatać powstrzymałam ich kopniakiem w brzuch.Wyszłam z pomieszczenia prosto na schody i natknęłam się na Harrego zdziwiony spojrzał na mnie i spytał:
-Jak wyszłaś?
-Normalnie-pokazałam mu scyzoryk i uśmiechnęłam się a spytałam:-Co ty tu robisz?
-Przyszedłem po ciebie.
-Widzę właśnie ale po co?
-Bo ciebie kocham i ciebie nie zostawię...
-Wiesz co?Spóźniłeś się z tym wyznaniem o jakieś 4 czy 5 godzin.-Wyminęłam go ale chwycił mnie za nadgarstek zdrowej ręki i spytał:
-Ja ci to zrobiłem?-spojrzał z bólem w oczach na moją drugą rękę w gipsie.
Nie kurwa święty mikołaj!Głupie pytanie!
-Tak ty.-Spuściłam oczy zbyt bardzo bolała mnie świadomość że mógł mi zrobić krzywdę.
-Przepraszam wybacz mi Katy.-Wymówił to z takim uczuciem że ugięły mi się pode mną kolana ale chwyciłam się ściany żeby nie upaść gdy to zobaczył podszedł do mnie i złapał w talii i spytał-wszystko w porządku?Moja świadomość podpowiadała mi powiedz:Zabierz te łapy!Nie dość że mnie zdradziłeś to teraz pytasz czy wszystko w porządku?Lecz się człowieku! Zignorowałam te myśl i pozwoliłam mu się powieść do wyjścia.Gdy wyszliśmy ktoś do niego zadzwonił,odebrał:
-Halo?
-Tak jest cała-spojrzał na mnie z miną mówiącą"twój tata dzwoni i martwi się o ciebie"zrozumiałam.
-Tak mam ją.
-Oxford drive 26.Czekamy-Rozłączył się.Po chwili przyjechał mój ojciec razem z orszakiem policji i pogotowia.Lekarze wyszli opatrzyli moją drugą rękę na szczęście rana była powierzchowna policjanci weszli do budynku by po chwili wyjść z 2 mężczyznami którzy mnie uprowadzili.Ojciec od razu mnie przytulił i obejrzał mnie tak samo jak lekarze czy nic mi nie jest zapewniłam o że nie.Po chwili lekarze skończyli swoją powinność i zaabandażowali moją rękę usłyszałam urywek rozmowy mojego ojca z Harrym.
-Dziękuje nie wiem jak ci dziękować.Gdyby nie ty już by nie żyła.
-Nie ma za co.Ma pan odważną córkę ona sama się wydostała.Zrobię dla niej wszystko jest moim całym światem.Kocham ją.Nie wytrzymałam podeszłam do niego i założyłam mu z liścia w policzek powiedziałam:
-Wiesz co?! Ale jesteś zakłamanym dupkiem.Gdybym była "całym twoim światem" jak to ująłęś nie zdradziłbyś mnie z pierwszą lepszą!-Pojedyncza łza skapnęła po moim policzku.
-Wiem....-westchnął-ale chce to wszystko naprawić jeszcze przed twoim wyjazdem zbyt mocno mi na tobie zależy żeby dać tobie tak ot odejść zbyt mocno cię kocham.
-Naprawić????! Tego nie da się naprawić!Nie jesteś ze mną szczery!Ja z tobą jestem ale ty nie!A w związku cenię sobie szczerość!!!Nie ma już szans!-druga łza spłynęła po policzku.
-Nie mów tak.Zachowałem się jak debil i nic mnie nie usprawiedliwia,ale kocham cię!I proszę o ostatnią szansę!Kocham cię jesteś moim skarbem!Proszę !Błagam cię!Nie rób mi tego!Umrę bez ciebie!!!!Zamilkłam usłyszałam jego słowa w mojej głowie:Zbyt mocno mi na tobie zależy żeby dać tobie ot tak odejść zbyt mocno cię kocham.Wszystko we mnie krzyczało Tak!ale rozsądek mówił:Co jeśli znowu cię zdradzi?Znowu będziesz nieszczęśliwa tak jak przedtem.Nie można tego wiedzieć jeśli się nie spróbuje posłuchałam głosu mojego serca:
-Zgoda.Ostatnia szansa proszę nie spieprz tego bo zbyt wiele mnie to kosztuje .Nie będzie następnej szansy pamiętaj.-Uśmiechnęłam się.
-Dziękuje!-Uniósł mnie na rękach do góry-Obiecuje się poprawić zbyt wiele razy widziałem na twojej twarzy płacz chce być powodem dla którego się uśmiechasz kocham cię.Krzyknęłam:
-Harry idioto!Postaw mnie na ziemię prędzej niż sobie coś złamiesz w krzyżu pod moim ciężarem jestem gruba i ciężka!Zaśmiałem się na jej słowa ona jest taka zabawna
-Z czego się śmiejesz?
-Z ciebie jesteś taka zabawna.
-To nie był żart.!
-Był! Hahahah dobrze już dobrze-Postawiłem ją na ziemię ale nie wypuszczałem z objęć -ale ty mi coś obiecaj.
-co takiego?
-Że na zawsze będziemy razem?
-Forever.-Uśmiechnęłam się.Tata zabrał nas do domu(mnie i Harrego).Harry pomógł mi zdjąć kurtkę,spojrzał na moją ręke w gipsie z bólem wypisanym na twarzy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz