czwartek, 14 listopada 2013

Rozdział VIII II część:Zdrada niszczy wszystko.Zaufanie gdzieś ginie a my nie potrafimy wybaczyć.Dlaczego? Bo nasza urażona duma nie pozwala nam na to.Nie pozwala też nasze ego które mówi nam że Osoba która cb nadal kocha i żałuje powinna się starać o ciebie.

Teraz wiesz jak się czułam,podczas gdy ty z nim romansowałaś.Wiedziałaś dobrze że go kocham ale zabrałaś mi go ty suko!Nienawidzę cie! Smutno mi się zrobiło ale odpisałam:
Do: Victoria :**
od: Katy <33
Treść:Nie sądziłam że będziesz aż taką egoistką!Ty jędzo!Nie cieszyłaś się moim szczęściem ty mi go zazdrościłaś!Ja się cieszyłam a ty?On sam do mnie podszedł.Ja nic do niego nie mówiłam a tym bardziej z nim gadałam.Ja ci go zabrałam?Wy nawet nie byliście parą!Tylko ty sobie coś roiłaś w tej chorej głowie!On wszystkiemu zaprzeczył!On ciebie nawet nie kochał!Nie jesteśmy już przyjaciółkami!/Wysłałam.Moja silna wola pękła odczytałam sms-a od Hazzy:
Od : Harry :*
Do: Katy :)
Treść:Katy,to nie jest tak jak ty myślisz.Victoria powiedziała że idzie , od ciebie więc pomyślałem że pójdę z nią i cię przeprosze,wtedy jak przyszliśmy ja zadzwoniłem do drzwi i się odwróciłem a ona zaczęła mnie całować byłem w szoku ale kiedy zdałem sobie sprawę z tego co robię ty już trzasnęłaś drzwiami.Nie chciałem tego naprawdę.Uwierz mi kocham tylko ciebie.Kocham cię!-nie wiedziałam co odpisać więc w ogóle nie odpisywałam po co?Wzięłam karton do ręki i schowałam do niego fotografie z półek  jak i książki które kocham czytać.Po chwili dostałam sms-a od nieznanego nr brzmiał tak:
Do:Katy
treść:Zabiję cię!Ty suko!Oddaj mi go!Nie nawiedzę cię!-to Victoria.Łzy poleciały po moich policzkach a w mojej głowie zabrzmiały słowa mojej mamy wypowiedziane przed śmiercią do mnie:Kochanie nie poddawaj się.Nigdy nie niszcz tego co zrobiłaś.Kocham cię.Jesteś tak samo silna  i uparta jak ja kiedy byłam w twoim wieku.Tak bardzo mi przypominasz mnie w czasach młodości.Nigdy nie pozwól sobie upaść kiedy upadniesz nie leż tylko podnieś się i idź dalej przed siebie.Nie dawno była moją najlepszą przyjaciółką a teraz nagle wrogiem.Tak szybko to się stało.Do pokoju wszedł tata spytał:
-co się stało?
-Boję się.. Tato ona mi grozi.
-Kto?
-Victoria.-Spojrzałam na telefon tata też po czym się odezwał-pokarz no mi to.Podałam telefon tata przeczytał goi powiedział:
-Córciu to są groźby karalne .Dzwonię na policję czy ty wiesz kto je piszę.
-Victoria-jęknęłam.Łza skapnęła na mój sweter.
-Dobrze.Poszedł do kuchni na dół a ja w tym czasie położyłam się do łóżka.Usłyszałam że z kimś rozmawia.Na pewno z policją.Nie chciałam tego ale teraz się zbyt boję.Chwilę później ktoś zapukał do drzwi przestraszyłam się że to może być Victoria się dowiedziała że nakablowałam na nią.Więc schowałam się pod kołdrą.Bardzo się bałam .Teraz czuję się tak samo jak wtedy kiedy Steven mnie zgwałcił.Łzy znowy spłynęły po moich policzkach(tyle że po tym jak on to zrobił zaczęłam się okaleczać-ciąć-mam całe ręce w kreskach ale przy światle słonecznym tego nie widać).Po chwili ktoś wszedł do mojego pokoju,zbyt bałam się zdjąć kołdrę z mojej głowy więc czekałam.Po chwili poczułam że usiadł na łóżku.
-Córciu zdejmij tą kołdrę chcemy pogadać.
-Tato zbyt się boję.
-Czego?
-Że Victoria mnie znajdzie i zabiję....-zaczęłam szlochać.Tata zdjął kołdrę mi z głowy i przytulił mnie mocno do siebie.Po czym się odezwał:
-Zapłaci za to co ci zrobiła.Teraz się boisz przez nią.Zrobiła uszcerbek na zdrowiu psychicznym mojej córki.Potem policjanci zadawali pytania typu:Czy jesteś pewna że to Victoria Fik to napisała?Czy miałaś jakiś wrogów w szkole? itp.Tata podał policjantom adres Victorii.Pojechali po nią powiedzieli że będzie w zakładzie poprawczym.Rozpłakałam się była już 21.Ubrałam buty w pośpiechu i kurtkę i wybiegłam z domu musiałam pomyśleć.Tata chciał wybiec ale policjant coś mu powiedział i został w domu i dobrze . Poszłam nad rzekę.Musiałam przemyśleć wszystko co się zadziało.Powietrze było orzeźwiające i rześkie.Blask księżyca dobrze mi robi.Usiadłam pod drzewem i myślałam.Boże dlaczego ja?Jestem kapusiem.Niestety...Ale co będzie z Harrym?Ja go kocham a on mnie.Wzięłam kamień i rzuciłam go w wodę.Zaczęłam śpiewać Shontelle-Impossible.   I remember years ago
Someone told me I should take
Caution when it comes to love
I did, I did
You were strong and I was not
My illusion, my mistake
I was careless, I forgot
I did
And now all is done
There is nothing to say
You have gone and so effortlessly
You have won
You can go ahead tell them.
 Dostałam sms-a do Harrego brzmiał tak:
od:Harry:*
do:Katy :)
treść:Katy,proszę dajmy sobie szansę ja cię kocham.Proszę.Nie skreślaj mnie.Ja ciebie kocham.Dasz nam jeszcze jedną szansę?/ Rozpłakałam się teraz nikt nie stanie mi na drodze(trochę przeceniłam sił Victorii) Odpisałam:
Do: Harry :*
od: Katy :)
Treść:Dobrze zgadzam się.Tylko nie jestem pewna czy jak wyjadę,ty będziesz miał inną?Ah głupia ja oczywiście że tak.Nie polecisz za mną do Polski,Mniejsza o to Kc <33 Wysłałam.Skakałam w duchu z Radości ale na zewnątrz byłam zbyt przygnębiona.Tak dużo stało się jednego dnia.I żałuję że moja najlepsza przyjaciółka okazała się fałszywą.Ale teraz nie mam się czym martwić.Jutro jest sobota.Wstaję spod drzewa i ruszam w stronę mojego domu.Po chwili jestem.Zdejmuje kurtkę i buty i idę na górę.Spojrzałam na zegar który wskazywał godzinę 23. Idę spać.Poszłam ślamazarnie do łazienki,włączyłam światło i spojrzałam w lustro gdy zobaczyłam w jakim jestem stanie pomyślałam :Weś się w garść kobieto.To nie twoja wina.Sama jest sobie winna,trzeba myśleć najpierw co się piszę.Umyłam się ubrałam piżamę i poszłam spać.Sobota

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz