Weszłam do kuchni i wstawiłam wodę na herbatę.Przyda mi się ukojenie,ale została druga sprawa wybaczyć mu czy nie?Kocham go, ale zbyt bardzo mnie zranił.Mój mózg mówi:
A nie mówiłam?Trzeba było mnie posłuchać a nie słuchać głosu serca.On często zawodzi.Z rozmyślań obudziła mnie para,unosząca się nad czajnikiem.Wyłączyłam zapalnik,i wlałam wodę do kubka z sercem z herbatą malinową w proszku w środku.Wzięłam kubek w ręce,i ruszyłam w stronę salonu.Przeszłam przez niego i otworzyłam drzwi, na balkon,usiadłam na krześle postawionym przed stołem z drewna.Usidłam ,co chwila popijając parującą ciecz,która parzyła mój język.Założyłam słuchawki na uszy i włączyłam piosenkę:
http://www.youtube.com/watch?v=_UsArg4JAYk.Po chwili,wypiłam całą herbatę.Odstawiłam kubek na stolik,i pozwoliłam łzom spłynąć po policzkach.Zapominając o makijażu.Wzięłam telefon i pobiegłam na palcach,do łazienki,Okazało się że nie rozmazałam się.Poszłam na balkon,w celu wzięcia kubka ze stołu.Zaniosłam go do kuchni.Po chwili,zeszła mama ubrana w niebieską koszulę,wsuwaną w czarną spódniczkę.Z kokiem na czubku głowy(moja mama jest księgową).Przywitała się ,klasycznym buziakiem w policzek.Podała mi wodę truskawkową i dwa jabłka z spiżarki.Emma ma na 10 do szkoły więc nie chcąc jej budzić nie poszłam do niej pożegnać się z nią.Spojrzałam na zegar który wskazywał godzinę:6:30.E tam,Będę szybciej w szkolę.Pocałowałam moją mamę w policzek i wyszłam z domu.Zapięłam szczelniej moją czarną,skórzaną kurtkę.Ruszyłam chodnikiem spacerkiem.Usłyszałam szybkie kroki za mną,obróciłam głowę o 180* i zobaczyłam że Harry biegnie za mną.Przyśpieszyłam nie chciałam go znać ani widzieć.Zgubiłam go od razu po skręcie,w jakby stronę Hampshire Central Studio(studio tatuażu) .Doszłam do szkoły akurat 5 minut,przed dzwonkiem obwieszczający początek 1 lekcji.Zdjęłam moją kurtkę i zawiesiłam w swojej szafce.Pierwszą lekcję miałam biologię w sali nr.207.Ruszyłam szybko w jej stronę.Byle nie natknąć się na Harrego.Dotarłam.Położyłam torbę,i usiadłam pod ścianą.Położyłam głowę na ramionach i odpłynęłam daleko myślami wstecz.Jak moje życie się potoczyło,gdy poznałam Hazze. Po chwili ktoś szturchnął mnie,bym powróciła do świata żywych.Z niechęcią podniosłam głowę i zobaczyłam Hazze trzymającego tulipana czerwonego i wyciąga jego ku mnie.Uśmiechnęłam się i powiedziałam:
-Teraz usiłujesz mnie przeprosić jakimś tulipanem?Za to wszystko co mi zrobiłeś?!-troszkę się uniosłam.
-Ja...Przepraszam,wybacz mi,Proszę Katy.-Gdy zobaczyłam ten widok żal mi się go stało.
-Chyba sam w to nie wierzysz.Zadzwonił dzwonek.Harry spuścił głowę i kwiat upadł mu na ziemię powiedziałam:
-Dobrze mogę wziąć kwiata. Jest piękny dziękuje.
Uśmiechnął się troszke.
-Nie ma za co.Piękny kwiat dla pięknej dziewczyny.-Zarumieniłam się na jego słowa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz